Brak podstaw naukowych oznacza, że pewne potencjalne problemy związane z zabiegami alternatywnymi mogą być trudne do identyfikacji. Co więcej, jeśli nawet przeprowadzono w tym zakresie jakiekolwiek badania, dotyczyły one niemal wyłącznie dorosłych, tak więc bardzo niewiele wiadomo o efektach tych metod u dzieci. Chociaż medytacje, masaże i zmiany w stylu życia postulowane przez medycynę naturalną są generalnie uznawane za bezpieczne uzupełnienie regularnej opieki lekarskiej, nie można jednak powiedzieć tego o wszystkich jej dziedzinach, a zwłaszcza o ziołolecznictwie, nie wolnym od ryzyka narażenia dziecka na poważne problemy zdrowotne.
W przeciwieństwie do oficjalnych leków wiele specyfików ziołowych nie podlega rygorystycznym przepisom państwowych organów kontrolnych. Oznacza to, że nie są one poddawane szczegółowym badaniom naukowym - jakie poprzedzają wypuszczenie na rynek każdego leku - i nie podlegają normom jakościowym, obowiązującym cały przemysł farmaceutyczny. Jeśli więc kupujesz na przykład opakowanie tabletek z żeń-szenia, nie masz pewności, co tak naprawdę zawierają. Rzeczywista dawka substancji biologicznie czynnej może zmieniać się niemalże z tabletki na tabletkę, a tym bardziej z opakowania na opakowanie i z producenta na producenta. Zależnie od kraju pochodzenia mogą występować w nich domieszki innych ziół, a nawet innych leków, na przykład steroidów. Preparaty ziołowe sprowadzane z egzotycznych zakątków świata bywają też skażone toksynami, takimi jak pestycydy czy metale ciężkie.
„Naturalny" nie zawsze musi oznaczać „bezpieczny" czy „zdrowy", z czego, niestety, nie wszyscy rodzice zdają sobie sprawę. Środek zastosowany po to, by wyleczyć dziecko, w rzeczywistości może narazić je na ryzyko. Nie podawaj mu więc niczego bez wiedzy i zgody lekarza. Dziecko nie nadaje się na obiekt eksperymentów z niepewnymi substancjami tylko dlatego, że ktoś zareklamował je jako „naturalne". Pamiętaj, że w przyrodzie istnieje również bardzo wiele trucizn, które w końcu też dadzą się zaliczyć do kategorii „naturalnych". Niektóre preparaty ziołowe mogą podwyższać ciśnienie tętnicze, uszkadzać wątrobę czy wywoływać ciężkie reakcje alergiczne. Na przykład:
- Efedra (sprzedawana często jako chińskie zioła ma huang) została skojarzona z kilkoma przypadkami zgonów osób z problemami krążeniowymi.
- Niektóre suplementy dietetyczne, takie jak żywokost, przełącznik, efedryna czy zioła południowoamerykańskie, same lub w skojarzeniu z lekami na receptę - miały związek z przypadkami ciężkiego uszkodzenia wątroby, a nawet śmierci.
Środki „naturalne" kryją w sobie jeszcze jedno niebezpieczeństwo, związane z błędnymi wyobrażeniami na ich temat. Wielu ludzi - w tym wielu rodziców - może stosować je na własną rękę w dawkach znacznie wyższych niż zalecane właśnie dlatego, że jako „naturalne" nie są w ich mniemaniu szkodliwe. Tymczasem, jak już wspomnieliśmy, zielarstwo jest „matką" farmakologii nie tylko w ujęciu historycznym - do dziś około 25% wszystkich leków to leki produkowane na bazie substancji roślinnych. Świadczy to o tym, że rośliny zawierają wiele aktywnych, silnie działających związków, które mają również swoje efekty niepożądane i mogą wchodzić w nie zawsze przewidziane interakcje z innymi lekami, choćby tak niewinnymi jak dostępne bez recepty preparaty przeciwalergiczne.
Odrębny problem stanowi wybór terapeuty, któremu można by z pełnym zaufaniem powierzyć dziecko. W wielu krajach funkcjonuje co prawda system udzielania licencji specjalistom w dziedzinie akupunktury czy masażu, jednak na szczeblu centralnym brakuje organizacji na podobieństwo izb lekarskich czy stowarzyszeń, które stałyby na straży jakości usług terapeutów i wyznaczały standardy leczenia dla różnych dziedzin medycyny alternatywnej. Innymi słowy, w praktyce niemal każdy może rozpocząć praktykę terapeuty niezależnie od wykształcenia i umiejętności, a potencjalny pacjent musi ustalić jego wiarygodność niemal w całości na własną rękę. Tym bardziej radzimy ci więc ostrożność i dystans - nie wahaj się żądać okazania dyplomów, poproś o referencje i zadawaj jak najwięcej pytań, włącznie z drobiazgowymi czy „zaczepnymi". Masz do nich pełne prawo, a wręcz obowiązek, zanim zdecydujesz się powierzyć komukolwiek coś tak bezcennego, jak zdrowie twojego dziecka.
Być może jednak największe ryzyko medycyny alternatywnej polega na opóźnieniu lub zaniechaniu konwencjonalnego leczenia tam, gdzie jest ono pilnie potrzebne. Istnieje bardzo wiele chorób, jak na przykład cukrzyca, nowotwory czy ciężkie zakażenia bakteryjne, które wymagają fachowej opieki lekarskiej. Poleganie wyłącznie na metodach alternatywnych w przypadku każdej poważnej choroby, ostrej czy przewlekłej, stwarza zagrożenie dla zdrowia, a być może i życia dziecka.