UWAGA! Niniejszy artykuł nie powinien być używany jako pomoc w
rozpoznawaniu u siebie zaburzeń lękowych. Rozpoznanie takie może
postawić jedynie specjalista na podstawie kryteriów wyszczególnionych w
obowiązującej w Polsce Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD 10.
We współczesnych czasach boimy się rzeczy, które są mało prawdopodobne. Boimy się np. lotu samolotem. Kiedy gdzieś lecimy, jesteśmy w stanie silnego napięcia lękowego, które jest bardzo nieprzyjemne. Kiedy samolot bezpiecznie ląduje, odczuwamy ogromną ulgę, mówiąc sobie w myśli „uff, jednak nic się nie stało...”. Ta ogromna ulga jest w pewnym sensie nagrodą za lęk i napięcie. Nasz organizm uczy się w ten sposób, że trzeba się lękać, żeby zasłużyć sobie na coś tak fajnego, jak ta ulga.
To się dzieje na poziomie biologicznym: każdy organizm, nie tylko ludzki, uczy się częstszego powtarzania zachowań, których efektem są przyjemne stany. Napięcie lękowe jest bardzo nieprzyjemne, ale ulga i spokój w porównaniu z nim są bardzo nagradzające.
W związku z tym, jednym z elementów terapii jest rozerwanie tego związku pomiędzy napięciem a ulgą. Polega to na powstrzymaniu się od czynności, które przynoszą ulgę i poczekaniu, aż poziom lęku zmniejszy się samoistnie.
Jako przykład takiego działania można podać przypadek osoby obawiającej się, że choruje na raka. W ciągu ostatnich 6 miesięcy miała kilka razy robione badania kontrolne, które nic nie wykazały. Po każdym badaniu występowało uczucie ulgi i uspokojenia, trwające 2-3 dni. W terapii można się umówić z taką osobą, by zgłaszała się na badania kontrolne regularnie w terminach uzgodnionych z lekarzem (np. co 3 miesiące), i żeby nie przyspieszała tych badań z powodu lęku. W ten sposób człowiek się „oducza” lękać, gdyż znajduje inny sposób na poradzenie sobie z napięciem – oczywiście w procesie terapii pracuje się nad tym innym sposobem.
W terapii poznawczo–behawioralnej podstawą działania terapeutycznego jest rozpoznanie procesów psychicznych wywołujących i podtrzymujących dany problem. Dzięki temu można zaplanować skuteczną terapię, a stosowane techniki terapeutyczne są skierowane w newralgiczne punkty błędnego koła podtrzymującego dane zaburzenie.
Poznawcze przyczyny zaburzeń lękowych
U osób z zaburzeniami lękowymi występują specyficzne formy myślenia o rzeczywistości:
- Przecenianie prawdopodobieństwa wystąpienia zagrażających zdarzeń („samolot ulegnie katastrofie” – statystycznie transport lotniczy jest bezpieczniejszy od samochodowego);
- Przecenianie zagrożenia związanego z niepożądanym wydarzeniem („jak popełnię błąd nawet w pierwszym tygodniu nowej pracy, to mnie wyrzucą” – prawdopodobnie będzie to zwrócenie uwagi, a nie od razu zwolnienie)
- Interpretowanie zdarzeń niejednoznacznych jako zagrożenia („szef wyszedł z kuchenki tuż po moim wejściu – na pewno nie jest ze mnie zadowolony i wkrótce mnie zwolni” – a może i tak miał zamiar wyjść w tym momencie, może ma taką zasadę, żeby się nie spoufalać z pracownikami)
Terapia na poziomie poznawczym (czyli dotyczącym myśli) polega na oszacowaniu rzeczywistego ryzyka i zmianie lęku i zamartwiania się w zdrową troskę.
Kiedy się lękamy, w stanie silnego napięcia wyobrażamy sobie, że te straszne wydarzenia się dzieją – a to pozbawia nas energii i komfortu życia. Zdrowa troska polega na tym, że bierzemy pod uwagę ryzyko wystąpienia pewnych zdarzeń i opracowujemy plan zapobiegania lub radzenia sobie z nimi. Wtedy zyskujemy spokój, a kiedy rzeczywiście coś nam grozi, wiemy co robić.
Żeby to osiągnąć, trzeba skorygować swój sposób myślenia. W terapii robimy to najczęściej przez doświadczenie. Jeśli np. ktoś przed wyjściem do pracy przez 30 minut sprawdza, czy nie ma jakiejś plamy na ubraniu, bo się boi, że koledzy i koleżanki z pracy będą się śmiać, to planujemy ciąg doświadczeń, w których sprawdzamy to przewidywanie. Można np. zacząć od pojawienia się z niewielką plamą na ubraniu w okolicy, gdzie nikt nas nie zna i sprawdzenia reakcji przechodniów. Po ciągu kolejnych przybliżeń w końcu sprawdzamy reakcje kolegów z pracy na jakąś plamę na ubraniu. Najczęściej okazuje się, że nie jest tak źle, jak myśleliśmy i dzięki temu korygujemy swoje myślenie, a poziom niepokoju się zmniejsza.
Podstawowe zasady terapii poszczególnych zaburzeń lękowych
Uogólnione zaburzenie lękowe
Cechą charakterystyczną tego zaburzenia jest ciągłe martwienie się. To martwienie się ma charakter „piętrowy” - martwimy się różnymi rzeczami, a dodatkowo jeszcze martwimy się, że np. od tego martwienia zwariujemy. To, co napędza nasze martwienie, to przekonanie, że jak się martwimy, to zapobiegamy niepożądanym wydarzeniom („martwię się, żeby mój mąż nie miał wypadku – im częściej będę mu powtarzać, żeby jeździł ostrożnie, tym mniejsza szansa, ze dojdzie do wypadku”).
Terapia tego zaburzenia na poziomie zachowań polega m.in. na tym, żeby wyznaczyć sobie czas i miejsce na martwienie (ale nie wieczorem w łóżku). To ogranicza czas przeznaczony na martwienie się. Poza tym, kiedy walczymy z martwieniem się, to ono się nasila. Kiedy sobie na to pozwalamy, martwienie się ulega osłabieniu. Na poziomie myśli korygujemy myśli typu „zmartwienie zapobiega niepożądanym wydarzeniom”.
Zaburzenie lękowe z napadami paniki
Charakterystyczne jest tutaj wyczulenie na odczucia cielesne i traktowanie różnych nieprzyjemnych odczuć jako zwiastunów np. zawału, uduszenia się, udaru i w rezultacie śmierci.
Osoby takie unikają wychodzenia z domu, czy rezygnują z innych ważnych aktywności, próbują się też zabezpieczyć przed przewidywanym niebezpieczeństwem unikając wysiłku fizycznego itp. Tak naprawdę nieprzyjemne odczucia, które traktuje się jako zwiastun katastrofy, są najczęściej objawami napięcia lękowego.
Terapia polega na skorygowaniu błędnych wyobrażeń dotyczących znaczenia odczuć cielesnych (to na poziomie poznawczym), a także na wykonaniu serii indywidualnie zaplanowanych (stopniowanie trudności tych doświadczeń tak, aby były możliwe do wykonania) doświadczeń pozwalających na sprawdzenie katastroficznych przewidywań (to na poziomie zachowań).
Hipochondria – lęk o zdrowie
Jest to zaburzenie dość podobne do napadów paniki – nieprzyjemne odczucia cielesne traktuje się jako objaw choroby zagrażającej życiu. Różnica polega na tym, że wyobrażona katastrofa nie następuje natychmiast („uduszę się”), ale w przyszłości („umrę na raka”).
Terapia prowadzona jest podobnie, jak w napadach paniki.
Fobie
Fobie objawiają się reakcją lękową w kontakcie z pewnymi obiektami lub sytuacjami. Unikanie tych obiektów i sytuacji nasila lęk - proces ten jest opisany w części 2 – „Uczenie się lęku”.
Podstawą terapii jest systematyczne przyzwyczajanie się do tych bodźców pod kierunkiem terapeuty.
Fobia społeczna
W tym zaburzeniu lęk pojawia się w kontakcie z ludźmi, również w sytuacjach wystąpień publicznych. Osoba z fobią społeczną unika kontaktów z ludźmi lub znosi je z poczuciem udręki. Osoby takie obawiają się, ze zostaną przez innych ocenione jako słabe, lękliwe, szalone lub głupie. Obawiają się też, że widoczne będą objawy ich lęku – np. rumieńce czy drżenie rąk.
Fobii społecznej często też towarzyszy zaniżone poczucie własnej wartości. Błędne koło podtrzymujące to zaburzenie polega na tym, że w kontakcie z ludźmi myślimy o tym, jak nas ocenią, zamiast się po prostu skoncentrować na tym, co mamy do powiedzenia. To zakłóca tok naszych myśli i wypowiedzi i w ten sposób potwierdzają się nasze wyobrażenia, że coś pójdzie nie tak. Zaczynamy też unikać kontaktu i wycofywać się z życia społecznego.
Terapia polega na skorygowaniu swoich przewidywań w doświadczeniu (np. „okropnie się zaczerwienię, przedstawiając referat” – w takiej sytuacji prosimy, żeby ktoś nagrał na kamerę nasze wystąpienie i sprawdzamy nasilenie zaczerwienienia twarzy). Inną ważną sprawą w czasie terapii jest skorygowanie samooceny.
Zaburzenie obsesyjno – kompulsywne
Podstawowym objawem tego zaburzenia jest wykonywanie pewnych powtarzalnych czynności – np. mycie rąk, wielokrotne sprawdzanie czy drzwi są prawidłowo zamknięte itp. Mogą to być też pewne rytuały myślowe, np. powtarzanie w myślach określoną liczbę razy „na pewno wszystko będzie w porządku”.
Czynności te zajmują wiele czasu, którego zaczyna brakować na inne ważne czynności w życiu. Kiedy się tych czynności nie wykona, pojawia się bardzo silne uczucie niepokoju, a ich wykonanie redukuje napięcie. Zaburzenie jest podtrzymywane przez mechanizm uczenia się lęku (wykonanie tych rytualnych czynności przynosi ulgę) na poziomie zachowania, a na poziomie poznawczym przez przecenianie zagrożeń („dotknąłem klamki – dotyka jej wiele osób – tam są bakterie – na pewno zachoruję – muszę wiele razy umyć ręce, żeby mieć pewność, że nie zachoruję”).
Podstawą terapii na poziomie zachowania jest opóźnianie wykonania czynności redukujących napięcie. Robi się to w kontrolowanych warunkach pod kierunkiem terapeuty – można się w ten sposób nauczyć, że lęk zanika samoczynnie. Na poziomie poznawczym podstawą terapii jest skorygowanie przekonania, że jeśli coś groźnego czasami może się zdarzyć (np. zachorowanie od dotknięcia klamki), to na pewno zdarzy się mi, jeśli natychmiast (nie umyję rąk 7 razy).
Podsumowanie
W artykule tym występują pewne uproszczenia, podyktowane chęcią dotarcia do czytelnika nie wykształconego w dziedzinie psychologii lub psychiatrii. Warto wiedzieć, że dostępna jest skuteczna pomoc w radzeniu sobie z opisanymi wyżej zaburzeniami, a skuteczność terapii poznawczo –behawioralnej w tym zakresie jest potwierdzona wynikami badań.
Literatura
Popiel A., Pragłowska E. (2008). Psychoterapia poznawczo-behawioralna. Warszawa: Wydawnictwo Paradygmat.
Wells A. (2010). Terapia poznawcza zaburzeń lękowych. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Źródło artykułu: dr n. med. Maciej Skibiński, psycholog |